translator

Thursday, 10 September 2015

Buttercups in my room


When you visit your childhood room, built of memories,
everything seems so small.
You remember the shadows on the walls and the sunlight which see through the curtains.
You rediscover an unfinished needlework, old herbarium with flower petals,
the small wooden piano with true music inside,
never worn ballet shoes, a dress with a collar...
Could one really sew on a small machine like that?
Meadow Buttercups which is always plentiful,
Why not withered?
they live so short after all

Kiedy odwiedzasz swój pokój z dzieciństwa, zbudowany ze wspomnień, 
wszystko wydaje się takie małe.
Pamiętasz cienie na ścianach i słoneczne światło przebijające firankę. 
Bierzesz do ręki niedokończone robótki,  stary zeszyt z zasuszonymi płatkami, 
drewniany fortepian z prawdziwą muzyką w środku,
nigdy nie zakładane baletki, sukienkę z kołnierzykiem...
Czy na tej małej maszynie naprawdę dało się szyć? 
Polne jaskry, których zawsze pod dostatkiem,
dlaczego nie zwiędły?
przecież żyją tak krótko


















Thursday, 27 August 2015

The old times with Anne Shirley * Dawne czasy z Anią Shirley


Today I would like to show you my little project, which despite its tiny size, I created it a long time.
I was postponed it a few times, I changed it, and finally, it gained the end form.
Everything is in it, is done by me.
In this "book - cottage" there's the piece of my childhood, the time, when Anne of Green Gables could visit me, and I her ;-)  as it was (and is still) my favorite book.
So, yes, this is my version of the Anne Shirley's house. I hope, you don't have nothing against my different vision? :-)

Warm hugs! Enjoy the last days of vacation!



Dzisiaj chciałabym Wam pokazać mój mały projekcik, który mimo swoich malutkich rozmiarów, powstawał bardzo powoli.Kilka razy odkładany, zmieniany, w końcu zyskał ostateczną formę,
Wszystko co się w nim znajduje,  jest zrobione przeze mnie. W tym "książkowym" domku zamknęłam kawałek mojego dzieciństwa, czasu, kiedy Ania z Zielonego Wzgórza mogła mnie odwiedzać, a ja ją, jako że była to moja (i jest) ulubiona książka.
 No więc tak, to jest moja wersja domku Ani Shirley :-) Mam nadzieję, że nie macie nic przeciwko mojej odmiennej wizji? :-)

Serdeczne uściski! Cieszcie się ostatnimi dniami wakacji :-)



















Tuesday, 28 July 2015

Three birdcages

Thank you for kind comments about my previous post :-) I'm so happy you like my "new" (made few months ago) minis. Thanks, that you like my citric kitchen - there's its second part - my craft nook:




 I made month ago also three birdcages. I think, white cage could be for canary bird? Green cage is provided with small aluminum containers. I wanted, that it looked like old cage:








There is last cage. I played with decorating it, I wanted to paint an ivy, but now, I don't know if this looks like ivy :-)


...and the singing nightingale, about which I wrote at previous post:




Do yu loike his beautiful song?

Saturday, 18 July 2015

A kuku!


Phew! what a relief, finally I did it! last months I was living among boxes and cartons, in the maze of various things, collected by more than 20 years, which we have packed in boxes ... 
 it was hard for me to keep calm, let alone create a post ;-) but I finally did it!
Our life returns to normal, we already have finish kitchen, bathroom, and even, after long battles with cabinet makers - closets! So, after 5 months ... we have unpacked :-)
It's really hard to survive in this chaos, 
if it weren’t for the fact that was spring and superb view from the windows
(and trees! already not gray street :-), singing nightingale at night  (I recorded "his concert" , I'm adding this in the next post ;-) and finally - the opportunity to do of something own ...
All "my toys" I had packed, and even I didn't have a safe place for them...
One day, passing by a shop with haberdashery, I noticed colorful embroidery floss. It was enough to "start"!
First I did one pillow, second pillow, stool, the second stool (second already of the fabric - I searching of my blue cotton, I searched every inch of the boxes; by the way, I found other remnants, which in turn led to the kind of patchwork bedspreads - description below)
When I finished, I began to see daylight - a idea for next part of the blue puzzle: the cuckoo clock!
Next, I did some alarm clocks, each is different, but each is wrapped in embroidery floss.
And so, thanks to a miniature escape,  thanks to your posts and fantastic things which you do and you sharing (thanks!!) - I somehow made it to the end my home chaos.
 Now, everything is arranged.

I have a lot of minis to finish, some waiting only for the shots.
Thank you very much  for all kind comments under the previous post: - *
I paste photos of my "blue set" 1:12 and kitchen 1: 1 ( now, after 18 years in the kitchen without a window, we have sunshine for breakfast :-) ...)





















Quick tutorial for "patchwork" quilt:

you need: glue (as always Hi Tack), pieces of fabric cut into squares and rectangles (without measuring, rulers, such a small, possibly identical), and  two pieces of fabric (one in size bedspread, the second - little bigger - this will be lining)

After finish of the "mosaic", I cut the borders, and put on lining. I cut it square  2cm bigger . I ironed borders (like a "frame") and the pinned pins, and I  embroidered pattern around.
I wonder if anyone will want to experiment? I think the pieces can also be other shapes and different colors, for each time, create something unique! and this is the best :-)


~~~~~1:1~~~~~








Uff, w końcu mi się udało! żyjąc wśród pudeł i kartonów, w labiryncie przeróżnych rzeczy, zebranych przez przez ponad 20 lat, a spakowanych w pudełka... ciężko zachować spokój, a co dopiero stworzyć posta ;-) ale wreszcie udało się! 
życie wraca do normy, mamy już gotową kuchnię, łazienkę, a nawet, po długich walkach z fachowcami - szafy! Tak więc, po 5 miesiącach...możemy się wreszcie rozpakować :-))
Naprawdę ciężko przetrwać w takim chaosie, gdyby nie piękna wiosna za oknami (i drzewa! w końcu nie szara ulica!!), śpiewający wieczorami i nocami słowik (nagrany, będzie w następnym poście ;-) i w końcu - możliwość zrobienia czegoś swojego...
Jako, że wszystkie "swoje zabawki" miałam spakowane, a i bezpiecznego dla nich miejsca w tym rozgardiaszu na próżno by szukać...  pewnego dnia, przechodząc koło pasmanterii, wypatrzyłam kolorowe muliny. Wystarczyło, żeby "zacząć" !
Najpierw poduszeczka, druga poduszeczka, pufka, druga pufka (ta już z materiału - w poszukiwania mojego błękitnego lnu przeszukałam dwa pudła, przy okazji znajdując inne kolorowe resztki, co z kolei zaprowadziło do niby patchoworkowej narzuty - opis niżej) 
Kiedy skończyłam, pojawił się pomysł na kolejną część niebieskiej układanki. Akurat byłam na etapie wyboru zegara, a że z kukającym  co godzinę zegarem nie wytrzymałabym ani ja, ani nikt z mojej rodziny - zrobiłam jego cichutką miniaturkę. 
Następne były budziki, różne, ale każdy "omotany" muliną.
I tak, dzięki miniaturowej odskoczni i dzięki  Waszym  postom i fantastycznym rzeczom, które robicie -  jakoś dobrnęłam do wakacji :-) teraz mam już wszystko poukładane, na miejscu, dużo miniaturek do dokończenia, niektóre czekają tylko na zdjęcia. 
Bardzo dziękuję wszystkim zatakie fajne komentarze pod poprzednim postem :-*
Wklejam zdjęcia "niebieskiej serii" 1:12 i  kuchni 1:1 (w końcu słoneczko na śniadanie, 
po 18 latach w kuchni bez okna...)

Szybki przepis na "patchworkową" narzutę:

potrzebny klej (jak zawsze Hi Tack) , kawałki materiału pocięte na kwadraciki i prostokąty (bez mierzenia, linijki, takie małe, w miarę jednakowe), do tego dwa kawałki materiału (jeden wielkości narzuty, drugi trochę większy - będzie podszewką)
Kawałeczki przyklejałam "na zakładkę" (tak, żeby kolejny przykrywał brzeg poprzedniego)
Dobrze jest podłożyć folię pod spód, tak dla bezpieczeństwa.
Po zakończeniu "mozaiki", wyrównałam boki, i nałożyłam na "podszewkę". Wyciełam z niej kwadrat z 2 cm zapasem. Zaprasowałam brzegi (podwinęłam je, tak żeby wyszła ramka) i po przypięciu szpilkami, wyszyłam wzorek dookoła.
Ciekawa jestem czy ktoś będzie miał ochotę poeksperymentować? myślę, że sklejać można też inne kształty a wybrane kolory za każdym razem stworzą coś niepowtarzalnego! i o to chodzi :-)